Spojrzałem na dziewczynę, nie wyglądała na groźną, ale po ludziach można się wszystkiego spodziewać.
- Jeśli umiesz cofnąć czas, chętnie skorzystam z twojej pomocy. - powiedziałem, oczywiście mnie nie zrozumiała, bo jak?
Dała mi do obwąchania rękę, poczułem szynkę. Polizałem jej palce, przez co się uśmiechnęła. Podniosłem głowę, a gdy wstała, usiadłem. Fakt, bolała mnie łapa. Złamana nie jest na pewno, płakałbym z bólu... pewnie zbita.
- Jak ty się w ogóle nazywasz? - spytała.
Nie miałem obroży, jeśli bym miał znałaby że mam właściciela - a nie mam. Miałem... jak by tu jej powiedzieć, że nazywam się Maks?
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz