Obudziłem się dopiero w nosy, w lesie. Byłem lekko przysypany ziemią, wstałem i otrzepałem się z niej. Bolała mnie głowa, jednak teraz bardziej martwiłem się o Rose. Wróciłem do domu, nie wywieźli mnie dość daleko. Drzwi były otwarte, wszedłem powoli do środka. Nie było tam nikogo, jedynie bluza Rose.
- Rose! - krzyknąłem.
Na nic, nie było jej tu. Wziąłem jej bluzę w pysk i wyszedłem na zewnątrz, powąchałem ją i szedłem jej śladem.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz