poniedziałek, 27 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

- Właściwie, to nie. -powtórzyłam i odwzajemniłam gesty- Myślałam, że może ty coś zaproponujesz.
Chłopak spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Film?
- Niee, może...nie na to już za późno. -stwierdziłam ze smutkiem.
- Na co?
- Na teatr. W sumie, nie bardzo lubię takie klimaty, spokój i kultura na wysokim poziomie, ale zawsze to coś innego nieprawdaż?

Maks?

niedziela, 26 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Zastanowiłem się chwilę.
- Właściwie, to nie. - wzruszyłem lekko ramionami. - A masz jakieś plany? - spytałem obejmując ją i całując lekko.

?

Od Rose do Maksa

Uśmiechnęłam się lekko. Siedzieliśmy tak jeszcze przez chwilę, później chłopacy zaczęli się wygłupiać, a my z dziewczynami przyglądałyśmy się tylko.
~*~
Wróciliśmy do domu, gdzieś przed drugą. Nie byłam ani trochę zmęczona. Wiedziałam, że szybko nie zasnę, więc chciałam się upewnić, czy nie będę sama.
- Maks, chce Ci się spać?
Spytałam, kiedy chłopak poszedł do kuchni i poszłam za nim.

Maks?

Od Maksa do Rose

Również nie piłem, zwyczajnie nie miałem ochoty. Zwykle, nie odmawiam, ale dziś wolałem nie... Dziewczyna przysunęła się do mnie, chyba zrobiło jej się zimno. Objąłem ją otaczając swoim ciepłem i pocałowałem ją lekko w policzek.


Rose?

Od Rose do Maksa

Teraz Maks oficjalnke przedstawił mnie swoim kolegom, a oni swoim dziewczynom. Rozmawialiśmy i nieźle się bawiliśmy.
- E, Rose chcesz? -spytał jeden z chłopaków.
- Nie dzięki, nie piję.
Spojrzał na mnie smutno.
- Nigdy nie piłaś?
- Kiedyś, przez przypadek...ale nie zasmakowało mi. -już nie chciałam wyrażać całej swojej opini na temat alkoholu, ponieważ nie była pochlebna. A oni, jak widać po co niektóych, cenią sobie taki trunek.
Kiedy zrobiło się zimniej przysunęłam się do Maksa.

Maks?

Od Maksa do Rose

Założyłem jeansy, T-shirt i bluzę.
LW713-59J
OR412-00X
Poszliśmy w umówione miejsce, większość już tam była.

Rose?

Od Rose do Maksa

Wróciliśmy do domu. Podeszłam do szafki i wyjęłam z niej ulubione rurki, koszulkę i czarną bluzę. A buty...trampki będą ok.



Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Umyłam twarz, zęby i włosy. Kiedy byłam gotowa wyszłam z pomieszczenia. Po mnie wszedł Maks.
~*~
Spotkaliśmy się z jego kolegami i ch dziewczynami przy klifach.


Maks?

Od Maksa do Rose

- Może pizza i piwo wieczorem? - zaproponował Mike.
- Jest okej, ale... będziemy siedzieć? Trzeba to jakoś urozmaicić. - zastanowił się chwilę. - Wiem! - wskazał palcami na mnie. - Klify.
- To tu są klify? - Mike zmrużył lekko oczy.
- No nie do końca klify, ale tak to wygląda.
Wszyscy się zgodzili.
- Aaa, przyprowadzimy swoje dziewczyny żebyś nie czuła się niezręcznie w towarzystwie samych facetów. - mrugnął Mike.
Odjechali a my zostaliśmy sami. Dziewczyna złapała mnie za ramiona.
- Muszę przyznać, do twarzy ci w mundurze. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem gest i złączyłem nasze usta w pocałunku.

Rose?

Od Rose do Maksa

Złapałam się za brzuch. Janne wyglądała tak żałośnie i zabawnie. Oczywiście filimik znalazł się na YT w ciągu kilku minut.
- Musimy to jakoś uczcić. -powiedziałam, kiedy koledzy Maksa podeszli do nas- Jakiś pomysł?

Maks? XD

Od Maksa do Rose

Następnego dnia poszliśmy do sklepu budowlanego i wspólnie wybraliśmy kolor farby, którą przyozdobimy dziewczynę.
***
Wszystko było gotowe, Mike na dachu, który miał oblać dziewczynę, Rose z kamerą oraz Ja i Will w naszych służbowych strojach.
Dziewczyna wyszła ze sklepu i tym samym, została calutka oblana farbą o kolorze brązowym, wyglądała, jakby się na nią olbrzym zesrał... wtedy podeszliśmy do niej.
- Jesteś zatrzymana za kradzież w wysokości kilku tysięcy złotych. - powiedziałem ostrym tonem.
Spojrzała na mnie przestraszona i zaczęła uciekać, zostawiając za sobą żółte plamy, ludzie zaczęli się śmiać a my ją gonić. Rose podłożyła jej nogę, wywaliła się Will zakuł ją w kajdanki i w tym samym czasie podjechało auto na sygnale, z Rose nie mogliśmy opanować śmiechu. Przybliśmy zwycięską piątkę.

Rose? Tak, Maks taki fejm i pracuje w SWAT :D

Od Rose do Maksa

- Świetnie. Jestem za planem c.
Pokiwał głową i uśmiechnął się lekko. Zbliżyłam się do niego i pocałowałam go. Odwzajemnił gest. Objęłam go i dalej oglądaliśmy film.

Maks?

Od Maksa do Rose

Pokręciłem przecząco głową, po chwili dziewczyna wróciła i znów położyła się obok mnie, objąłem ją.
***
Przyniosłem notes A4 i długopis, usiadłem obok Rose, obmyślaliśmy plan zemsty.
- Moja propozycja... - powiedziałem i zacząłem pisać i robić do tego rysunki.
a) Kiedy będzie wychodzić ze szkoły, jakiegoś sklepu wylejemy na nią wiadro farby.
b) Poproszę znajomych, gdy będzie wychodzić z jakiegoś sklepu oskarżymy ją o kradzież, będzie uciekać a my ją gonić, ktoś nagra to i wrzucimy na YT.
c) Wszystko razem.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Jestem na tak.
Znów przytuliłam Maksa.
~*~
Lerzeliśmy w salonie i oglądaliśmy film.
- Chcesz coś do picia? -spytałam wstając z łóżka.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Musimy. - poprawiłem ją. - I chyba nawet mam pomysł. - stwierdziłem.
Rose uśmiechnęła się lekko, odwzajemniłem gest. Wstaliśmy, podniosłem z ziemi pistolet.
- Jeszcze poczekasz kolego. - pomyślałam.
- Możemy albo ją przestraszyć, albo... zrobić z niej pośmiewisko, albo to i to. - zaproponowałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Przytuliłam się do niego. Odwzajemnił gest. Siedzieliśmy tak przez dłuższy czas. Sięgnęłam do plecaka i wygiągnęłam chusteczkę, po czym wytarłam policzek Maksa, ten który miał na sobie lekki ślad różowej szminki Janne.
- Muszę teraz wymyśleć, coś aby się na niej zemścić.

Maks?

Od Maksa do Rose

Spojrzałem na nią i lekko Westchnąłem.
- Nigdy nie byłem na ciebie zły... - stwierdziłem.
Rose spojrzała na mnie ze łzami w oczach, jej dłonie trzęsły się jak galaretka. Rozłożyłem ręce, dając znak, aby się do mnie Przytuliła

Rose?

Od Rose do Maksa

Spojrzałam na niego. Tak bardzo chciałam go przytulić, ale czy po tym przedstawieniu jakie odstawiłam, on mi wybaczy? Po tym jak mu nie uwierzyłam, a było takie oczywiste, że on by mi tego nie zrobił.
- Wybaczysz mi? Wybaczysz mi kiedykolwiek, że Ci nie zaufałam, że uwierzyłam Janne, że przeze mnie...chciałeś popełnić samobójstwo?

Maks?

Od Maksa do Rose

Z trudem odsunąłem pistolet od głowy, spojrzałem na niego a następnie ponownie na zdjęcia. Nie chciałem żeby była ze mną z litości... ponownie przyłożyłem pistolet do głowy, jednak gdy usłyszałem że zaczęła mocniej płakać, opuściłem go. Spadł na ziemię z lekkim hukiem. Przejechałem dłońmi po twarzy i westchnąłem głęboko. Aby się nie zataczać, podbierając się po ścianę podszedłem do niej, opadłem na kolana tuż przy niej.
- Nigdy bym ci tego nie zrobił... - szepnąłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy się uspokoiłam, pomyślałam, że powinnam porozmawiać z Maksem. Nie będę udawała, że nie chcę go słuchać, jak te kobiety z seriali.
~*~
Wróciłam do miasta. Po chwili byłam już pod domem chłopaka. Weszłam do środka. A jeżeli ona wciąż tu jest? Jeżeli właśnie teraz...Won! Wynocha mi z takimi myślami.
Na dole nikogo nie było. Postanowiłam pójść do sypialni. Otworzyłam drzwi powoli. Szykowałam się na widok Janne i jej jakiś obraźliwy tekst rzucony w moją stronę. Ale nic. Nagle zobaczyłam Maksa. Miał przystawiony do głowy pistolet. Chciał się zabić?! Czyli...mówił prawdę. Łza spłynęła mi po policzku. Jaka byłam naiwna, uwierzyłam tej głupiej *** **** ***. Odwrócił się w moją stronę. Gdy spojrzałam w jego oczy, spłynęła mi kolejna łza. Kiedy jego palec osunął się na spust. Zaczęłam płakać jak bóbr.
- Maks. Nie, proszę nie rób tego. -zaczęłam się krzsztusić- Przepraszam, nie powinnam była jej uwierzyć. Przepraszam.
Uklęknęłam na ziemię i schowałam twarz w dłonie.
- Przepraszam.

Maks?

Od Maksa do Rose

~*~
Wziąłem tabletki, które kilka miesięcy temu przepisał mi psycholog... chyba wziąłem ich o jedną czy dwie za dużo, ponieważ dziwnie się czułem. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi, ruszyłem w ich kierunku, obijając się o ściany. Był to listonosz, a ja głupi myślałem że Rose.
- Dobrze się pan czuje? - spytał podając mi listy.
- Tia. - mruknąłem i wziąłem je od niego.
Wszystko zaczęło mi się rozmazywać, zamknąłem drzwi i położyłem się na podłodze, zaczęło mi się kręcić w głowie. Zakryłem oczy dłońmi.
~*~
Gdy trochę mi przeszło, napisałem list. Nie byłem pewien, czy ktoś go odczyta...
"To byłoby na tyle... wszystko musi się kiedyś skończyć. Na mnie też przyszedł czas. Po prostu... to wszystko mnie przerosło. Chciałem jedynie powiedzieć, NIGDY CIĘ NIE ZDRADZIŁEM ROSE! Nawet mi to przez myśl nie przeszło, w życiu bym ci tego nie zrobił... ale kto by mi uwierzył.
Kocham cię, Maks."
Wstałem, poszedłem do sypialni. Z szuflady wyciągnąłem swój służbowy pistolet i jeden nabój. Naładowałem ją i wszedłem do sypialni. Spojrzałem na szafkę, na której były zdjęcia... Alex i ja, mama, moja drużyna... no i ja oraz Rose. Czy się bałem? Nie. Straciłem już wszystko, wszystkich którzy byli dla mnie ważni. Nie miałem już po co i dla kogo żyć. Zacisnąłem dłoń z listem, patrzałem na zdjęcia, moje oczy były puste... gdy po moich policzkach spłynęły łzy, przyłożyłem broń do głowy. Miałem właśnie pociągać za spust, kiedy nagle...

Rose?

Od Rose do Maksa

Pobiegłam do lasu.
~*~
Usiadłam w miejscu gdzie znalazłam Maksa. Gdzie znalazłam psa, przyjaciela, którego pokochałam. Zaczęłam płakać.
- Jak on mógł mi to zrobić? I to jeszcze z nią?! Dobrze wiedział, że ona mnie nienawidzi...
W sumie to zrozumiałe. Ona jest o wiele ładniejsza ode mnie, byłam głupia. Kto by chciał takie dziwactwo jak ja?

Maks?

Od Maksa do Rose

Wybiegłem za nią, jednak jej tam nie było. Przeczesałem włosy dłonią i wróciłem do mieszkania.
- Zadowolona jesteś z siebie? - warknąłem.
- Owszem, dziwaczka nie może mieć tak dobrego chłopaka. - stwierdziła.
- Wynoś się. - wycedziłem.
Wypchnąłem ją za drzwi i zamknąłem je z hukiem. Oparłem się o nie i zjechałem w dół chowając twarz w dłoniach. Przecież ja jej nie zdradziłem! Nigdy bym tego nie zrobił... jak mogła uwierzyć jej a nie mi?

Rose?

Od Rose do Maksa

Nie wiedziałam co mam powiedzieć, czy kiedy Janne mówiła "może już ma" miała na myśli siebie?!
Po policzku spłynęła mi łza. Dziewczyna uśmiechała się triumfalnie, a Maks patrzył na mnie zaniepokojony. Wyciągnął rękę w moją stronę, chcąc zapewne otrzeć łzę. Jednak ja nie chciałam, aby mnie w ogóle dotykał.
- Zostaw mnie. Wszyscy ludzie są tacy sami! -wybiegłam stamtąd.

Maks?

sobota, 25 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Szybko odepchnąłem ją od siebie.
- Przestań! - krzyknąłem, puściły mi nerwy. Od razu podszedłem do Rose, która cofnęła się o krok. - Rose, ona to wszystko zaplanowała! Usłyszałem pukanie do drzwi, myślałem że to ty no to kazałem wejść wtedy do sypialni weszła ona i zaczęła rozdzierać koszulkę i mówić, że dziwaczka nie może mieć chłopaka. - wyjaśniłem szybko.
- Nie kłam! Przecież było nam cudownie... - przegryzła palec.
- No do cholery jasnej! Do niczego nie doszło, nawet jej nie dotknąłem! - złapałem się za głowę.

Rose?

Od Rose do Maksa

Spojrzałam lekko zdziwiona na Janne.
- O czym? -rzuciłam ostro.
Zszokowało ją co powiedziałam, heh nie tylko ją.
- W cztery oczy. -spojrzała na chłopaka.
- Poczekasz w środku? -zwróciłam się do niego.
- Na pewno?
-Tak.
~*~
- Biłam się z myślami, czy mam Ci to powiedzieć czy nie... -spojrzała na mnie smutno.
- O co chodzi? -starałam się, aby mój głos brzmiał obojętnie.
- O Twojego znajomego...on chce się Tobą zabawić. Za jakiś czas znajdzie sobie inną...może już ma. Kiedyś dobierał się do mojej przyjaciółki -ona jakąś ma?- mówił że ją kocha... i co? Zastała go w swoim łóżku z inną.
Nie wierzyłam jej, bo niby czemu? Maks nie jest taki, a jej nie ufam.
~*~
Wróciłam do domu.
- Czego chciała?
- Nie ważne, nie chcę o tym teraz gadać.
~*~
Wracałam ze szkoły i myślałam o rozmowie z Janne, z przed kilku dni. Ki?Zanim weszłam do domu Maksa, zauważyłam, że drzwi są otwrte.
- Maks? -byłam już w środku.
Nagle z pokoju wyszła Janne, płakała...miała podartą koszulę. Po chwili wyszedł Maks. Oboje patrzeli na mnie zaszokowani. Zresztą ja na nich też...Nagle dziewczyna podeszła do niego i złapała go za rękę.
- Dziękuję Ci za...to. -stanęła na palcach i pocałowała go w policzek.

Maks?

Od Maksa do Rose

- A ta czego tu chce... - mruknąłam niezadowolony.
Doszliśmy do drzwi.
- Możemy pogadać? - skierowała te słowa do Rose.

Rose?

Od Rose do Maksa

Szliśmy przez park, trzymając się za ręce.
- Może pójdziemy do kina? -zaproponował Maks.
Zgodziłam się.
***
Kiedy wróciliśmy do domu, przed wejściem natknęliśmy się na Janne.

Maks?

Od Maksa do Rose

Widząc dziewczynę, z trudem powstrzymałem wybuch śmiechu.
- O proszę, dziwaczka znalazła sobie chłopaka. - zmierzyła mnie wzrokiem.
- Mówisz o sobie? - spytałem.
- Co ty w niej widzisz? Brzydka... - zaczęła wymieniać zmyślone cechy.
- Sorry bardzo, ale ja się nie zakochałem w tobie, tylko w najpiękniejszej dziewczynie na ziemi. - objąłem Rose. - Chodźmy skarbie, nie marnujmy czasu na tą idiotkę. - mrugnąłem do dziewczyny i poszliśmy dalej.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Czuję jajecznicę.
- I dobrze, węch Cię nie myli. -dałam mu buziaka w policzek- Zapraszam do stołu.
***
Po południu wyszliśmy na spacer. Spotkaliśmy tam Janne, dziewczynę której Maks zniszczył buty...będąc psem.

Maks?

Od Maksa do Rose

Obudził mnie zapach jajecznicy, zwlokłem się z łóżka i przecierając oczy ruszyłem do kuchni, talerze ze śniadaniem leżały na stole, tak samo jak szklanki z sokiem. Rose jednak nie było. Zajrzałem do kuchni i wtedy dziewczyna wyskoczyła zza ściany i przytuliła mnie mocno, zaśmiałem się lekko i odwzajemniłem gest.

Rose?

Od Rose do Maksa

Gdy film się skończył, Maks wyłączył urządzenie. Położyłam głowę na jego torsie. Po jakimś czasie zasnęliśmy.
~*~
Rano obudziłam się wcześniej i zrobiłam śniadanie.

Maks?

Od Maksa do Rose

Również przytuliłem dziewczynę i zamknąłem mocno oczy. Nie - obiecałem sobie, że płakać więcej nie będę. Po chwili ponownie ruszyliśmy w drogę.
~*~
Wieczorem, leżeliśmy w łóżku i oglądaliśmy na tablecie film, zdrową ręką trzymałem urządzenie a drugą obejmowałem Rose.
*Chodzi mi tu o pierwsze zdjęcie*

Rose?

Od Rose do Maksa

Widziałam, że chłopak walczył ze sobą, aby łzy nie spłynęły mu po twarzy. Podeszłam do niego i przytuliłam go mocno.
- Może płacz Ci pomoże, nic się nie stanie złego jak pozwolisz im spłynąć. Dziękuję Ci za szczerość. Teraz już po wszystkim...możemy spokojnie wrócić do domu.

Maks?

Od Maksa do Rose

Mama dziewczyny namówiła nas, abyśmy zostali na obiad. Mama dziewczyny zapytała, o moich rodziców. Powiedziałem pierwszą lepszą bajeczkę, która przyszła mi do głowy. Nie chciałem jej okłamywać, ale... prawda boli.
~*~
Wracaliśmy do mnie, nagle zatrzymałem się na poboczu, Rose spojrzała na mnie pytająco.
- Okłamałem twoją mamę... źle się z tym czuję. - spuściłem wzrok. - Mój ojciec też był alkoholikiem... ale i też narkomanem. Znęcał się nade mną i nad mamą, odkąd pamiętam... moja mama zachorowała... trafiła do szpitala psychiatrycznego, jak miałem 10 lat, wtedy zostałem z ojcem sam - było potwornie. Wtedy... kiedy miałem ten wypadek dowiedziałem się, że moja mama się powiesiła... ojca zamknęli. To wszystko mnie przerosło, było tego za dużo... byłem sam. Chciałem po prostu odejść... zostawiłem Alexa u znajomego z pracy - bardzo go lubił... wsiadłem w samochód i pojechałem. Miałem w planach rozpędzić się do 180-200 i po prostu wjechać w drzewo. Ale jak byłem na prostej, pojawił się Alex... resztę historii znasz. - westchnąłem.

Rose?

piątek, 24 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

- Ty psie. -zasyczał ojciec.
Policja zabrała go, ja zostałam sama z chłopakiem i mamą.
- Jak dobrze, że już będziemy bezpieczne.
Nagle zrobiło mi się smutno...musiałam powiedzieć mamie o planach. O planach, w których na pierwszym miejscu jest Maks.
- Mamo, tylko, że ja...chcę zamieszkać z Maksem. -znów splotłam nasze dłonie.
- Ale...co ze szkołą, co ze mną?
- Myślałam już o tym, będę Ci pomagać, zawsze. Będę Cię odwiedzać.
- Może pani być spokojna. Zaopiekuję się Rose.
- No dobrze. Widzę, że nie mam tu nic do powiedzenia. -uśmiechnęła się- żartuję tylko.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wziąłem od niej torbę, z jej rzeczami.
- To wszystko? - spytałem.
Rozejrzała się dookoła i pokiwała zgodnie głową. Wyszliśmy z salonu, kiedy mieliśmy zmierzać w stronę drzwi, wszedł jej ojciec. Oczywiście znów pijany.
- Rose? Co ty do cholery tu robisz? - zmierzył mnie wzrokiem. - Wracaj tam suk*o! - wrzasnął.
Dziewczyna wzdrygnęła się, schowała lekko za mną i złapała moją rękę - bała się go...
Policzyłem w myślach do 5 i wtedy weszli chłopacy. Od razu zakuli go w kajdnaki, do domu weszła również mama dziewczyny - wykonałem rano parę telefonów. Gdy Rose podeszła do mamy, ja zrobiłem krok w stronę jej ojca.
- Trzeba być niezłym skurwielem, żeby tak skrzywdzić, tak wspaniałą i wrażliwą osobę. - warknąłem cicho.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy się obudziłam, Maks już nie spał.
- Hej.
- Hej.
Leżeliśmy jeszcze chwilę w jego łóżku. Kiedy on mnie tu przyniósł?
- Maks, muszę wrócić do domu po rzeczy.
Pokiwał głową.
~*~
Jak tylko wróciliśmy z domu mojego ojca, poszłam się umyć. Ubrałam świeże ciuchy i poszłam do salonu. Tam czekał na mnie Maks.

Maks?

Od Maksa do Rose

Dziewczyna zasnęła. Po chwili wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni, poszedłem wziąć prysznic i położyłem się bok niej.
~*~
Obudziłem się jako pierwszy, ale nie chciało mi się wstawać. Leżałem po prostu tak, wpatrując się z lekkim uśmiechem w wtuloną we mnie dziewczynę.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Wiesz, teraz zawsze kiedy będę patrzała w gwiazdy, pomyślę o Tobie, jak bardzo Cię kocham.
Przytuliłam się do niego. Po chwili zasnęłam w jego ramionach.

Maks?

Od Maksa do Rose

Od razu się uśmiechnąłem i ją przytuliłem.
- Cieszę się. - pocałowałem ją namiętnie, odwzajemniła gest.
~*~
Zrobiłem nam napoje, Rose była na zewnątrz. Wszedłem na taras, odłożyłem napoje na stolik i podszedłem do niej, objąłem ją od tyłu.
- Nad czym tak myślisz? - spytałem.
- Nad tym, jak szybko życie może się zmienić... na lepsze. - uśmiechnęła się lekko.
Odwzajemniłem uśmiech, odwróciła się i położyła dłonie na moim torsie, złączyliśmy nasze usta w pocałunku. Usiedliśmy na tarasie, na ławeczce, dziewczyna siedziała na moich kolanach, byliśmy okryci kocem, oglądaliśmy gwiazdy i rozmawialiśmy.

Rose?


Od Rose do Maksa

Zastanowiłam się nad tym poważnie. Mama byłaby zadowolona, gdybym z nią została. Ale ona da sobie rade,oczywiście będę jej pomagać.
- Zostanę z Tobą, już na zawsze.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Do mnie. - wzruszyłem lekko ramionami. - Nie dam ci za nic do niego wrócić... - szepnąłem, Rose uśmiechnęła się lekko.
- A jak tam ręka? - spytała.
- Już nie boli, dali mi jakieś leki. - uśmiechnąłem się lekko.
Złapałem ją za rękę i wyszliśmy ze szpitala, pojechaliśmy do mojego domu. Dziewczyna usiadła na kanapie, a ja przyniosłem specjalną maść na szybsze zagojenie się siniaków oraz apteczkę, żeby przemyć jej rany. Usiadłem przed nią i zacząłem ją opatrywać.
- Dopilnuję, żeby ten psychol poszedł siedzieć, tamci też... no i twoja mama wyjdzie z więzienia. - zapewniłem. - Ale... będziesz chciała wrócić do niej, czy... zostać ze mną? - spytałem niepewnie.

Rose?

Od Rose do Maksa

Odwzajemniłam gest i objęłam go. Po chwili odsunęłam się odniego.
- Kocham Cię. -powiedziałam.
- Ja Ciebie też.
- Ale, gdzie my teraz pójdziemy?

Maks?

Od Maksa do Rose

- To nic takiego... - stwierdziłem.
- Musimy. - powtórzyła wyraźnie.
Westchnąłem. Rose zadzwoniła po karetkę, nie mieliśmy jak inaczej dostać się do miasta. Tak jak myślałem, nadgarstek był złamany. Zagipsowali mi go, Rose też zbadali aby się upewnić, czy na pewno nic jej nie jest.

Wyszedłem z sali, gdzie nakładali mi gips. Czekała na mnie.
- Wiesz co... cieszę się, że już jestem człowiekiem. - stwierdziłem. - Bo mogę zrobić to. - złączyłem nasze usta w pocałunku.


Rose?

Od Rose do Maksa

Odwzajemniłam gest. Maks już nie był psem, był człowiekiem. Wtuliłam się do niego.
- Musimy iść do szpitala. -powiedziałam patrząc na jego dłoń.

Maks?

Od Maksa do Rose

Miałem tylko jeden cel - wyprowadzić z tego Rose cało. Inne czynniki się już zupełnie nie liczyły. Sam, nie zdążyłem odbiec... opadłem powoli na ziemię. Auto wycofało i odjechało z piskiem opon, nie zauważyli, że ją odepchnąłem.
- Maks! Maks! - usłyszałem nagle rozpaczliwy głos dziewczyny. Klęknęła przy mnie. - Maks nie umieraj... mam tylko ciebie. - szepnęła.
Czułem, jak rozrywa mnie od środka. Zamknąłem oczy i zauważyłem tego samego faceta... uśmiechał się, kiwając zadowolony głową. Gdy otworzyłem oczy, ponownie stałem się człowiekiem. Ból stał się mniejszy, niż poprzednio...
Spojrzałem na dziewczynę, strasznie bolał mnie nadgarstek... chyba był złamany, do tego głowa od tego wazonu... mimo wszystko, zignorowałem to i usiadłem, uśmiechnąłem się lekko do dziewczyny i przytuliłem ją.
- Nie płacz już. - szepnąłem.
Choćby nie wiem co się działo, nie zostawię jej. Zabiorę ją od tego psychicznego ojca, kocham ją... nie jak przyjaciel, jak ktoś więcej.

Rose?

Od Rose do Maksa

Nie mogłam uwierzyć, że Maks jest tutaj. Myślałam, że umarł. Pokiwałam głową i wyszliśmy z pomieszczenia. Na zewnątrz było już ciemno. Nagle zza rogu wyjechał samochód, kiedy kierowca mnie zobaczył przyspieszył i ruszył prosto na mnie. Zamurowało mnie, nie wiedziałam co zrobić. Pojazd był coraz bliżej. Nagle Maks skoczył na mnie odpychając mnie z pod kół samochodu.

Maks?

Od Maksa do Rose

Nagle urwał mi się trop, ale zostały ślady. One natomiast zniknęły gdy zaczęła się szosa, pobiegłem wzdłuż niej, skończyła się w lesie. 
~*~
Dopiero po kilku godzinach, udało mi się ponownie odnaleźć zapach Rose. A konkretnie przy starych bunkrach, zszedłem na dół, nagle usłyszałem płacz. Pobiegłem w tamtym kierunku i ją zobaczyłem... najpierw, upewniłem się czy nikogo tu nie ma a później podbiegłem do niej. Miała kilka siniaków na twarzy i rękach...
- Rose, co te bydlaki ci zrobiły. Chodźmy stąd, widziałem jak odjeżdżali, musimy iść. - powiedziałem przyciszonym głosem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia i wpuścił światło. Przymrużyłam oczy.
- Ojciec?
- Twój ojciec, właśnie się ciebie pozbył.
- Co?
- On ma teraz za co się napić, a my mamy kim się zabawić.
Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Uderzyłam go z pięści, kiedy zbliżył swoją twarz do mojej. Upadł na ziemię, nie na długo, bo po chwili wstał i rzucił się na mnie z pięściami.

Maks?

Od Maksa do Rose

Obudziłem się dopiero w nosy, w lesie. Byłem lekko przysypany ziemią, wstałem i otrzepałem się z niej. Bolała mnie głowa, jednak teraz bardziej martwiłem się o Rose. Wróciłem do domu, nie wywieźli mnie dość daleko. Drzwi były otwarte, wszedłem powoli do środka. Nie było tam nikogo, jedynie bluza Rose.
- Rose! - krzyknąłem.
Na nic, nie było jej tu. Wziąłem jej bluzę w pysk i wyszedłem na zewnątrz, powąchałem ją i szedłem jej śladem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy zobaczyłam Maksa, leżącego na ziemi z kawałkami wazonu na głowie...myślałam, że go zabili. Zaczęłam płakać, krzyczeć i wyrywać się z objęć ojca. W tedy dostałam z pięści w twarz. Osunęłam się na ziemię.
~*~
Obudziłam się w jakimś ciemnym i chłodnym pomieszczeniu. Czułam na twarzy zaschniętą krew. Po chwili zaczęłam płakać, przypomniałam sobie Maksa.

Maks?

Od Maksa do Rose

Zauważyłem że mężczyzna łapie dziewczynę za rękę na tyle mocno, że ta skrzywiła się z bólu. Zacząłem groźnie szczekać, kiedy nagle ci z jego bandy mnie złapali. Zacząłem się szarpać, ugryzłem jednego dość mocno, aż poczułem smak krwi, rzucił mną, kiedy miałem skoczyć na ojca dziewczyny, rozbito mi na głowie wazon, padłem na ziemię - straciłem przytomność.

Rose?

Od Rose do Maksa

~*~
Kiedyś musiałam wrócić do domu...mama była jeszcze w areszcie, za niby znęcanie się nad nami...
~*~
Ojciec kazał mi przynieść listy ze skrzynki. Kiedy je przeczytał zaczął pszeklinać i rzucać przedmiotami.
- K****, p******* to wszystko. K****.
- Coś się stało? -spytałam.
- Kasy nie mam, k****. Wiem.
Spojrzał na mnie i złapał za rękę.

Maks?

Od Maksa do Rose

- No dobrze. - skinąłem głową.
Położyliśmy się na trawie, dziewczyna przytuliła się do mnie i zasnęła, ja również.
~*~
Poszliśmy na miasto, na coś zimnego do picia. Zdecydowaliśmy się na sorbety, Rose kupiła dwa - na szczęście jako pies, nadal umiałem pić ze słomki.
- Cześć dziwaczko. - usłyszałem nagle. - Sama siedzisz? No tak, głupie pytanie. Przecież nikt cię nie lubi. - uśmiechnęła się złośliwie.
Zmarszczyłem brwi, o nie, nikt nie będzie mojej Rose obrażał! Zeskoczyłem z krzesła i podszedłem do wrednej dziewuchy. 
- Jakie brzydkie buciki, pozwól że ci je upiększę. - mruknąłem, podniosłem nogę i obsikałem je jej.
Ta zaczęła skakać jak poparzona, piszczała.
- Ten kundel mnie oblał! - pisnęła.
- Uważaj kogo nazywasz kundlem. - warknąłem. - A obraź jeszcze raz Rose, to ci tą torebeczkę rozszarpię. - prychnąłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Siedziałam z Maksem w naszej "kryjówce" do wieczora. Ojciec się o mnie zapewne nie martwi, siedzi teraz z kolegamki w domu i pije...
- Maks, nie chcę tam wracać. Zostańmy tu na noc. -jak fobrze, że jest lato i nie ma obaw, że zmarźniemy.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Nie martw się, wszystko się jakoś ułoży. - stwierdziłem kładąc łapy na jej kolanach.
- Jak Maks... teraz już będzie mógł zrobić ze mną wszystko... wszystko. - do jej oczu, napłynęły łzy.
- Nie pozwolę mu, obiecuję. - polizałem ją lekko po ręce.

Rose?

Od Rose do Maksa

Maks warknął na ojca. A ten podszedł do psa i podniósł na niego rękę. Złapałam za nią szybko i pociągnęłam w swoją stronę.
-Maks, ruiny. -rzuciłam i zaczęłam biec w stronę lasu.
Pies biegł za mną. Po chwili byliśmy przy lesie. Dzieliła nas tylko ulica. Wybiegłam od razu zza krzaków.

Maks?

Od Maksa do Rose

Byłem zaskoczony. Jak to w ogóle możliwe, że mu uwierzyli? Przecież to widać gołym okiem, kto tu pije!
- Przykro mi... - szepnąłem.
Wyszedł jej ojciec, złapał ją za ramię i pociągnął tak, że upadła.
- Zostaw ją! - warknąłem na niego.

Rose?

Od Rose do Maksa

Gdy wróciliśmy do domu, dowiedziałam się, że rodzice chcą wziąć rozwód.
~*~
- Może to dziwnje zabrzmi, ale ja na prawdę się z tego powodu cieszę. -spojrzałam na Maksa- Przynajmniej w domu będę miała spokój.
~*~
Wybiegłam oburzona z sali sądowej. Na zewnątrz czekał na mnie Maks. Podbiegłam do niego i przytuliłam go z całych sił, próbując nie płakać.
- I co?
- Odebrali mamie prawa, będę musiała zamieszkać z ojcem. On skłamał, że to ona piła i się nad nami znęcała, a ja nie mogłam nic zrobić. Co to za sprawiedliwość?!

Maks?

Od Maksa do Rose

Uśmiechnąłem się e duchu i odwzajemniłem uścisk.
- Ja ciebie też kocham... - powiedziałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Uśmiechnęłam się.
- Ja z Tobą też. Kocham Cię. -przytuliłam się do niego mocno- Mój przyjacielu.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Pewnie tak. - Westchnąłem.
Rose zatopiła dłoń w mojej sierści, nie chciałem wracać do swojego ciała, nie chciałem się z nią rozstawać....
- Ale ja bym wolał zostać z tobą.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Myślałam, że tak się dzieje tylko w filmach.
- Ja też, a tu proszę.
- Czyli z tego co zrozumiałam, musisz zginąć stając w czyjejś obronie?

Maks?

Od Maksa do Rose

- No dobrze... - oparłem głowę o jej kolanach. - Nazywam się Maks, a pies, którym teraz jestem to Alex. Pracuję w policji, jestem od ciebie starszy o kilka miesięcy. Jechaliśmy nad jezioro, ale mieliśmy wypadek, skończyliśmy na drzewie. Teraz nie wiem, czy umarłem, czy jestem w śpiączce... Ale jak miałem czarno przed oczami, przyszedł do mnie jakiś facet i powiedział, że Alex był moim aniołem stróżem i przejął moją duszę aby nie poszła tam do góry. No i teraz muszę coś zrobić, żeby wrócić do swojego ciała, ale co, tego już mi nie powiedział.
Rose?

Od Rose do Maksa

- Chodźmy z tąd. -powiedziałam i podeszłam do okna.
~*~
Siedzieliśmy w lesie przy ruinach. Słońce przebijało się przez korony drzew.
- Opowiesz mi? -spytałam- O tej długiej historii.

Maks?

Od Maksa do Rose

Teraz tak bardzo chciałem odwzajemnjć uścisk... Ale nie miałem jak. Nagle usłyszałem ciche "chłopakiem"
- Rose, nie płacz. - szepnąłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Masz rację. Pójdę się położyć.
- Dobrze, ja to posprzątam.
Pokiwałam głową i poszłam do mojego pokoju. 
~*~
Kiedy wrócili moi rodzice z pracy, od razu zaczęła się awantura. Maks przybiegł do mnie, złapałam go i przyciągnęłam do siebie, po czym przytuliłam psa i schowałam głowę w jego sierści. 

Maks?

czwartek, 23 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

- Nie masz nic z głową, gadanie z psem rzeczywiście, nie jest normalne... ale ja nie jestem psem. Znaczy... jestem, ale innym. To długa historia. - westchnąłem.
- To mi ją opowiedz. - powiedziała, chyba nadal było jej w to trudno uwierzyć.
- Nie uważasz, że za dużo nowości jak na jeden dzień? - przechyliłem lekko głowę na bok.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Ja mam Cię nie straszyć?! Gadam z psem! To najbardziej nie zwykła rzecz jaka mi się w życiu przydażyła, zawsze o tym marzyłam, ale teraz się trochę boje. Może mam coś z głową?

Maks?

Od Maksa do Rose

Dziewczyna zemdlała. Przyniosłem poduszkę i wepchnąłem ją jej pod głowę, aby ją potem nie bolała. Wachlowałem ją gazetą, po pewnym czasie się ocknęła.
- Nie strasz mnie tak więcej dziewczyno. - odłożyłem gazetę i nachyliłem się nad nią.

Rose?

Od Rose do Maksa

Siedziałam trzymając się za głowę.
- Co ty mówisz Jack? Ty...w ogóle mówisz. -dodałam z niedowierzaniem.
Pies patrzał na mnie ze zdziwieniem.
- Rozumiesz, co mówię?
Pokiwałam głową, a po chwili zemdlałam.

Maks?

Od Maksa do Rose

- Przepraszam... nie chciałem narozrabiać, wyślizgnęło mi się z pyska... tak przy okazji jest to strasznie niedobre. - prychnąłem. - Zaraz to posprzątam, nie gniewaj się... - cofnąłem się kilka kroków i spojrzałem na nią przepraszająco.
Ta złapała się za głowę i usiadła na ziemi, zapiszczałem cicho.
- Nie jest aż tak źle... -stwierdziłem - Tylko nie krzycz.- zakryłem oczy łapami.

Rose?

Od Rose do Maksa

Byłam w szoku, jak zobaczyłam Jacka sprzątającego w łazience.
- Jack, z kąd...wiedziałeś?
Pies cały czas merdał ogonem. Pokiwałam głową ze zdumienia i pomogłam mu. Szybko skończyliśmy.
~*~
Usłyszałam jak coś spada na podłogę, a chwilę później szczekanie Jacka.
- Rose. Yy...chciałem tylko pić i ...
Przeszedł mnie dreszcz. Kto to powiedział? W domu jestem tylko ja i Jack.
- Jack! -zawołałam osa, ale nie przychodził.
Ktoś się włamał, zrobił coś Jackowi.Powoli wstałam z fotela i poszłam w stronę kuchni. Ale tam zastałam jedynie psa. Na podłodze leżała butelka z płynem do naczyń...a woda leciała z kranu do zlewu.
- Ktoś tu jest? Kto to mówił?

Maks?

Od Maksa do Rose

Następnego dnia była sobota, mama kazała dziewczynie posprzątać cały dom, widziałem, że była wykończona. Wczoraj do późna płakała.... gdy spała, postanowiłem jej pomóc. Umyłem podłogę, pochowałem brudne naczynia do zmywarki, a gdy wkładałem do pralki pranie, przyszła Rose.
- Mam nadzieję że się nie gniewasz, że trochę cię wyręczyłem... - pomachałem lekko ogonem.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Ciekawa jestem co właśnie byś mi odpowiedział... -westchnęłam.
Jack położył głowę na mojej nodze i spojrzał na mnie.
- Kocham Cię, przyjacielu.
Pocałowałam go w nos. Zamwrdał ogonem i po chwili oboje zasnęliśmy.

Maks?

Od Maksa do Rose

Spojrzałem na nią zaskoczony, usiadłem przed nią.
- Nie daj się tym kretynką, widziałem że umiesz przygadać - tak jak temu facetowi z zoologicznego. Chociaż... na debilstwo nie ma lekarstwa... - westchnąłem. - Nie martw się, wszystko będzie dobrze. - musnąłem nosem jej dłoń. - Szkoda że mnie nie rozumiesz...

Rose?

Od Rose do Maksa

Nie mogłam uwierzyć, że Jack wszystko tak rozumie. Ciekawe czy całkowicie rozumie język ludzki...
~*~
Leżałam już w łóżku, Jack próbował zasnąć w moich nogach. Co chwilę się wiercił, pewnie było mu gorąco. Uchyliłam okno.
~*~
Następnego dnia udawałam, że źle się czuję, aby nie iść do szkoły. Mama mi uwierzyła.
- Jack, słyszałam jak dziewczyny z mojej klasy, mówiły, że chcą mi zrobić jakąś niespodziankę, niemiłą niespodziankę...Co ja mam zrobić? Nie mogę przez nie tak lekcji opuszczać, a zwyczajnie się boję. Kiedyś nagadały coś pewnemu chłopakowi i mnie pobił, w domu też byłam bita, ale mało kto o tym wie, a tam cała szkoła.

Maks?

Od Maksa do Rose

Wskoczyłem na kanapę dając znać, iż się zgadzam. Dziewczyna usiadła obok mnie i włączyła jakiś serial, mruknąłem i położyłem łapę na pilocie, tym samym zmieniając kanał. Trafiliśmy na jakiś film akcji.
***
Patrzałem zaciekawiony na film, kiedyś już go na pewno widziałem, cały czas czułem na siebie spojrzenie dziewczyny.
- Jesteś niesamowity. - stwierdziła zaczynając mnie głaskać.

Rose?

Od Rose do Maksa

Wzięłam różę od Jacka i pogłaskałam go.
- Chodź do domu. -poklepałam się po kolanach, aby zachęcić tym psa.
~*~
W domu nie zastaliśmy nikogo. Ucieszył mnie ten fakt.
- Może obejrzymy jakiś film? Czy nie lubisz?

Maks?

Od Maksa do Rose

- Plecy mnie bolą od tej podłogi. - powiedziałem kierując wzrok na nią.
Nagle usłyszeliśmy dźwięk tłuczonego szkła, dziewczyna wzdrygnęła się a ja cicho warknąłem. Nagle wszelkie krzyki ucichły, słychać były delikatne kroki po schodach i trzaskanie drzwiami, ponownie spojrzałem na Rose, wyglądała na smutną. Musnąłem jej rękę.
***
Rose poszła do szkoły, gdy wychodziła widziałem, że jest smutna. Ostatnio dość często była smutna, chciałem ją jakoś rozweselić... zeskoczyłem z łóżka, skoczyłem łapami na klamkę tym samym otwierając sobie drzwi. Pobiegłem do kuchni, skoczyłem przednimi łapami na szafkę, mama dziewczyny przygotowywała dla niej obiad. Dostałem kawałek mięsa.
- Jack, nie mam czasu. Rose zaraz kończy, a ja muszę iść do pracy. Szkoda że nie umiesz gotować. - westchnęła.
Wybiegłem z domu, gdy przechodziłem obok stoiska z kwiatami, dyskretnie wziąłem jedną różę i poszedłem pod szkołę.
Usiadłem przed bramą, chwilę później zadzwonił dzwonek. Rose wyszła chyba na końcu, wyszły za nią jakieś dziewczyny, wyzywające ją. Zmarszczyłem brwi, debilki. Chętnie bym im rozszarpał te torebeczki. Gdy mnie zobaczyła, lekko się zdziwiła, przyśpieszyła krok.
- Jack? Co ty tu robisz? - kucnęła koło mnie.
Dałem jej różę, trochę się ukułem w język, ale dało się wytrzymać.
- Przyszedłem po ciebie, pomyślałem że zrobię ci niespodziankę i wrócimy razem do domu. Łada róża? Nie bądź już smutna i nie słuchaj tych idiotek. - powiedziałem machając ogonem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Mocno uścisnęłam Jacka. Tak dawno nikt mnie nie przytulał.
~*~
Siedzieliśmy tam do wieczora i bawiliśmy się w berka. Zawsze pies wygrywał.
~*~
W domu właśnje była awantura. Przemknęłam się z Jackem do mojego pokoju. Po kłutni rodziców, dopiero poszłam się umyć. Kiedy wróciłam do pokoju, Jack leżał na łóżku.
- Chcesz dzisiaj tu spać? Rzeczywiście, moje łóżko jest pewnie o wiele wygodniejsze. -stwierdziłam i usiadłam obok psa.

Maks?

Od Maksa do Rose

Przechyliłem lekko głowę na bok, zrobiło mi się jej żal. Polizałem ją po policzku, a gdy się do mnie przytuliła, położyłem łapy na jej ramionach.
- Ty też jesteś moją jedyną przyjaciółką. - powiedziałem i westchnąłem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Dziwiło mnie, że Jack zna tyle sztuczek. Zastanawiałam się kto był jego poprzednim właścicielem. Z kąd Jack wziął się w ogóle w lesie?
- Jack, dziękuję, że jeszcze ode mnie nie uciekłeś. Widzisz...jesteś jedynym moim przyjacielem. W szkole nie mam znajomych, wszyscy się ze mnie naśmiewają i mówią, że jestem inna, dziwna. A ja nie mogę po prostu patrzeć jak ludzie krzywdzą inne zwierzęta, krowy, psy, słonie, lisy, węże, owady czy też ryby. Co one zrobiły ludziom, że mają umierać w cierpieniu?

Maks?

Od Maksa do Rose

Siedziałem przy dziewczynie, wsłuchując się w śpiew ptaków.
- Lubię tu przychodzić... - powiedziała nagle.
Usiadła naprzeciw mnie.
- Leżeć. - powiedziała, od razu to zrobiłem. - Zdechły pies. - położyłem się na plecach i wystawiłem język.
Znałem całe mnóstwo sztuczek, w końcu byłem psem policyjnym... A raczej Aleks był.

Rose?

Od Rose do Maksa

Wróciliśmy do domu po godzinie. Kupiłam Jackowi nową obrożę, miski na wode i jedzenie, piłkę i szampon dla psów. Oczywiście karmę też, a nawet dwa smakołyki.

~*~
Po południu wyszłam z Jackem na spacer do lasu. Siedizeliśmy przy ruinach.

Maks?

środa, 22 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Nie pozwolę, żeby ktokolwiek ją uderzył! I tak sobie dużo pozwolił, obrażając ją. Odbiegliśmy kawałek i zwolniliśmy.
- Jest wiele zoologów. - stwierdziła kładąc dłoń ma mojej głowie.
W duchu uśmiechnąłem się szeroko.

Rose?

Od Rose do Maksa

- Przepraszam, co tu robi ten pies?! -spytał jakiś mężczyzna.
Spojrzałam na Jacka, a on na mnie.
- Noo, stoi.
- Tu jest zakaz wprowadzania zwierząt!
Nonsens, przecież to sklep zoologiczny.
- To co pan tu robi? Proszę natychmiast opuścić to miejsce.
- Jak śmiesz mnie tak obrażać?!
- Sam pan powiedział, że tu jest zakaz wprowadzania zwierząt, a ludzie to zwierzęta, więc dowidzenia. -wskazałam mu wyjście.
- Co za beszczelność, ty *****. -podniósł  na mnie rękę, ale za nim udeżył Jack ja chwycił i pociągnąl w dół, po czym potrząsnął nią mocno. Facet uklęknął i zwijał się z bólu.
- Szprotko zwijamy się. -powiedziałam i wybiegłam ze sklepu, a za mną Jack.

Maks?

Od Maksa do Rose

Spojrzałem na nią smutno, po chwili dałem jej w policzek takiego psiego buziaka dzięki czemu się uśmiechnęła. Wszyliśmy z jej domu i poszliśmy w stronę miasta, szedłem grzecznie przy jej nodze, nie zwracając uwagi na inne, zaczepiające mnie psy, co chwilę patrzałem w górę, aby sprawdzić, czy na pewno dalej idzie. Weszliśmy do sklepu zoologicznego.

Rose?

Od Rose do Maksa

Zanim otworzyłam portfel, Jack chwycił go, zabrał mi i wrzucił pod szafę.
- Jack. Czyś Ty oszalał? Chłopcze, za co ja Ci teraz kupię obrożę, smycz, zabawki, szampon, szczotkę, miski jedzenie? Nie pomyślałeś o tym?
W sumie i tak nie kupiłabym mu tego wszystkiego teraz, bo nie mam tyle oszczędności. No ismycz możnabybyło skreślić z listy. Jack potrafi grzecznie chodzić bez niej. Wstałam z łóżka i wsunęłam rękę pod szafę.
- Aż Ty szprotko. -powiedziałam i zaczęłam się śmiać z nowej ksywki dla Jacka.
Po chwili się opanowałam.
- Przepraszam, jeszcze pomyślisz, że jestem jakąś psychopatką. Ja po prostu, nigdy nie miałam komu wymyślać przezwisk i w ogóle nikogo nie miałam, oprócz mamy.

Maks?

Od Maksa do Rose

Kobieta wyszła a dziewczyna spojrzała na mnie i pogłaskała mnie ponownie.
- Skoro teraz jesteś mój, musimy kupić ci jakąś ładną obrożę, smycz... - wyciągnęła swoje oszczędności.
Zrobiło mi się cholernie głupio i przykro zarazem... nie chciałem żeby wydawała na mnie swoje pieniądze... na pewno chciała je przeznaczyć na coś innego.

Rose?

Od Rose do Maksa

Po chwili przyszła moja mama.
- Co się stało? -przetarła oczy.
- Skoro nie wyrzuciłaś go z domu w nocy...to mogę go zatrzymać?
- W nocy? Jakiego psa? -wytrzeszczyła wzrok na Jacka- a to nie pluszak?
- Czyli mogę?
- Yy...tak. Ale czemu miałam go wyrzucać w nocy? Nawet nie wiedziałam, że w domu jest pies.
- Jak to, nie zauważyłaś, go odkładając książkę?
Maks szturchnął moją noge.
- Dziecko, coś ty znowu wymyśliła, mnie nawet w Twoim pokoju dziś nie było.

Maks?

Od Maksa do Rose

Usiadłem i ziewnąłem, tak, tak, to była mama... dziewczyna spojrzała na mnie rozbawiona, pochyliła się lekko i wyciągnęła ręce w moją stronę, podszedłem do niej i pozwoliłem się głaskać. Było to nawet przyjemne...
- Może będziesz mógł u mnie zostać, w końcu od dłuższego czasu namawiam mamę na psa... - ponownie zawołała swoją mamę.
Zastrzygłem uszami i oparłem pysk o jej kolana.

Rose?

Od Rose do Maksa

Kiedy się obudziłam, była 4 nad ranem, ale ja już nie mogłam spać. Szkoda, że dziś sobota, mogłabym dłużej pospać. Usiadłam na łóżku i przeciągnęłam się. Pomyślałam, że mogę dokończyć czytać rozdział, ale książki nie było na łóżku. Co ja w nocy robiłam? Przecież zasnęłam z nią w ręku, a obudziłam się prawie w tej samej pozycji. Po chwili zauważyłam, że światło się nie świeci. W pierszym momęcie przestraszyłam się, ale później pomyślałam, że mama mogła je zgasić i zabrać książkę.
- Mama. -prawie krzyknęłam. Od razu spojrzałam w stronę posłania Jacka.
Pies momentalnie się obudził i wstał warcząc przy tym.
- Przepraszam. Mama w nocy wróciła z pracy, zgasiła światło, zabrała moją książkę...myślałam, że jej też mogło się nie spodobać, że tu jeateś i Cię wyrzuciła za drzwi. Chociaż, teraz tak myślę, że Owczarki Niemieckie to jej ulubiona rasa.

Maks?

Od Maksa do Rose

Dziewczyna położyła mi koc, w rogu pod ścianą obok szafy. [...] Leżałem na swoim miejscu, Rose czytała książkę leżąc w łóżku. Oparłem głowę o łapy i zasnąłem. Śnił mi się ten cholerny wypadek, to wszystko... obudziłem się z piskiem, szybko jednak się uciszyłem nie chcąc obudzić Rose. Światło nadal było zapalone, zasnęła z książką w dłoniach. Wstałem, ostrożnie wziąłem książkę w pysk i położyłem ją na biurku, okryłem ją kołdrą i zgasiłem światło, wróciłem na swoje miejsce.
- Dobranoc... - powiedziałem.

Rose?

Od Rose do Maksa

Pies przysunął miskę w moją stronę. Spojrzałam na nią. Nie wyglądało to tak apetycznie jak na początku, ale cóż?
- Jack, dziękiuję, jednak ja nie chcę jeść. -spojrzał na mnie krzywo- Nie brzydze się, ludzie są bardziej obrzydliwsi, tylko po prostu nie jestem głodna, jutro coś zjem.
Pies szczeknął głośno i przysunął bliżej miskę.
- Cicho, mój ojciec nie może się dowiedzieć, że tu jesteś. Wiesz jakaby awantura była?
Jack spojrzał na mnie i zrobił słodkie oczka. Natychmiast się od niego odwróciłam.
- Nie proszę, nie rób mi tego. -jęknęłam, po chwili spojrzałam na psa, a on dalej swoje- Oj dobra, idę po łyżeczkę.
Mogę przysiądz, że Jack wykrzywił pysk, w coś na wzór triumfalnego uśmiechu.
~*~
Kiedy miska była pusta odstawiłam ją na stolik.
- Dobra, przygotuję Ci posłanie. Zostaniesz tu na noc.

Maks?

Od Maksa do Rose

Jack? Właściwie nie najgorsze, może być, przyzwyczaję się. Zamerdałem lekko ogonem i położyłem łapę na jej kolanie, dając znak, że mi odpowiada takie imię. Gdy mnie wytarła, mogłem przystąpić do jedzenia. Byłem strasznie głodny, a to było takie pyszne... jednak nie jadłem jak dzika świnia. Nagle zdałem sobie z czegoś sprawę. Przecież to jej obiad, ona nic nie zjadła... podniosłem głowę i spojrzałem na nią ukradkiem, przyglądała się mi. Przysunąłem nosem miskę koło niej.
- Zjedz, nie ośliniłem za bardzo. - uśmiechnąłem się w duchu.

Rose?

Od Rose do Maksa

Gdy pies był już suchy, dałam mu miskę ryżu z sosem białym. Mama mi to przygotowała na obiad, ale mi się nic nie stanie...jeden dzień bez obiadu.
- Wiesz co, może wymyślę Ci jakieś nowe imię, tymczasowe.
Pies przekrzywił głowę.
Wyglądał tak uroczo, że aż zamruczałam cicho zachwycona jego wyglądem.
- Jakiś ty słodki, wiem będę na Ciebie mówić Jack. Jack Sparrow, Kapitan Jack Sparrow.
Uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Tak mam świra na punkcie Piratów z Karaibów no i oczywiście Jacka...

Maks?

Od Maksa do Rose

Usiadłem grzecznie przy ścianie, rozglądanąłem się po pokoju, był bardzo czysty. Po chwili dziewczyna wróciła, zaczęła wycierać mnie ręcznikiem, wpatrywałem się w nią, zastanawiając, czy wyrzuci mnie zaraz za drzwi... chyba by mnie nie suszyła, nie?

Rose?

Od Rose do Maksa

- No tak, głupie pytanie. Nie znam mowy psów, więc jak mi to powiesz?
Wzrószyłam ramionami. Pies patrzył na mnie ze zdziwienjem.
- No cóż, pewnie jesteś głodny. Wezmę Cię do domu i dam Ci coś, ale musisz obiecać, że będziesz grzecznie szedł. Nie rzucaj się na inne psy i ludzi, ogólnie zachowaj spokój w mieście.
Pies zaszczekał i pomachał ogonem.
~*~
Mama jeszcze nie wróciła do domu, pewnie znowu kończy o północy. Ojciec spał pijany w sypialni, w całym domu cuchnęło alkoholem. Zaprowadziłam psa do mojego pokoju.
- Rozgpść się, tylko błagam nie wchodź mokry na łóżkp. Zaraz przyniosę Ci coś do jedzenia i ręcznik, aby Cię wytrzeć.

Maks?

Od Maksa do Rose

Spojrzałem na dziewczynę, nie wyglądała na groźną, ale po ludziach można się wszystkiego spodziewać.
- Jeśli umiesz cofnąć czas, chętnie skorzystam z twojej pomocy. - powiedziałem, oczywiście mnie nie zrozumiała, bo jak?
Dała mi do obwąchania rękę, poczułem szynkę. Polizałem jej palce, przez co się uśmiechnęła. Podniosłem głowę, a gdy wstała, usiadłem. Fakt, bolała mnie łapa. Złamana nie jest na pewno, płakałbym z bólu... pewnie zbita.
- Jak ty się w ogóle nazywasz? - spytała.
Nie miałem obroży, jeśli bym miał znałaby że mam właściciela - a nie mam. Miałem... jak by tu jej powiedzieć, że nazywam się Maks?

Rose?

Od Rose do Maksa

~*~
Miałam dość już słuchania, że jestem dziwna, że jestem inna...Jak ja nie nawidzę ludzi, czemu nie mogłam urodzić się psem, rybą, czy gołębiem? Nie musiałabym żyć wśród tych potworów. Wybiegłam ze szkoły i ruszyłam w stronę mojego starego domu. Za nim był las i ruiny, a raczej stara, opuszczona elektrownia. Zawsze tam chodziłam, kiedy miałam gorszy dzień. Mogłam tam siedzieć wśród dzikich zwierząt i roślin. Tam czułam się najlepiej.
~*~
Zaczął padać deszcz. Uwielbiałam taką pogodę. Nie musisz się męczyć na słońcu, głowa Cię nie boli, nie pocisz się, nie odczuwasz w ogóle zmęczenia. Siedziałam na jedej z maszyn i jadłam kanapkę, którą miałam zjeść na śniadanie. Wieczorem postanowiłam wrócić do domu.
~*~
Szłam leśną drogą i nagle usłuszałam skomlenie psa. Rozejrzałam się, ale do okoła nie widziałam żadnego. Poszłam za odgłosem psa i w końcu go odnalazłam. Duży pies, leżał w krzakach i paproci. Wyglądał jak rasowy Owczarek Niemiecki. Ciężko oddychał. Podeszłam do niego i uklęknęłam obok. Pies spojrzał na mnje przestraszonym wzrokiem. Obejrzałam go, nie miał żadnych ran. Jednak wyglądał jakby cierpiał.
- Spokojnie, nic nie zrobię. Chcę Ci pomóc.
Dałam mu rękę do obwąchania.

Maks?