- Do mnie. - wzruszyłem lekko ramionami. - Nie dam ci za nic do niego wrócić... - szepnąłem, Rose uśmiechnęła się lekko.
- A jak tam ręka? - spytała.
- Już nie boli, dali mi jakieś leki. - uśmiechnąłem się lekko.
Złapałem ją za rękę i wyszliśmy ze szpitala, pojechaliśmy do mojego domu. Dziewczyna usiadła na kanapie, a ja przyniosłem specjalną maść na szybsze zagojenie się siniaków oraz apteczkę, żeby przemyć jej rany. Usiadłem przed nią i zacząłem ją opatrywać.
- Dopilnuję, żeby ten psychol poszedł siedzieć, tamci też... no i twoja mama wyjdzie z więzienia. - zapewniłem. - Ale... będziesz chciała wrócić do niej, czy... zostać ze mną? - spytałem niepewnie.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz