piątek, 24 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

- To nic takiego... - stwierdziłem.
- Musimy. - powtórzyła wyraźnie.
Westchnąłem. Rose zadzwoniła po karetkę, nie mieliśmy jak inaczej dostać się do miasta. Tak jak myślałem, nadgarstek był złamany. Zagipsowali mi go, Rose też zbadali aby się upewnić, czy na pewno nic jej nie jest.

Wyszedłem z sali, gdzie nakładali mi gips. Czekała na mnie.
- Wiesz co... cieszę się, że już jestem człowiekiem. - stwierdziłem. - Bo mogę zrobić to. - złączyłem nasze usta w pocałunku.


Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz