- To wszystko? - spytałem.
Rozejrzała się dookoła i pokiwała zgodnie głową. Wyszliśmy z salonu, kiedy mieliśmy zmierzać w stronę drzwi, wszedł jej ojciec. Oczywiście znów pijany.
- Rose? Co ty do cholery tu robisz? - zmierzył mnie wzrokiem. - Wracaj tam suk*o! - wrzasnął.
Dziewczyna wzdrygnęła się, schowała lekko za mną i złapała moją rękę - bała się go...

Policzyłem w myślach do 5 i wtedy weszli chłopacy. Od razu zakuli go w kajdnaki, do domu weszła również mama dziewczyny - wykonałem rano parę telefonów. Gdy Rose podeszła do mamy, ja zrobiłem krok w stronę jej ojca.
- Trzeba być niezłym skurwielem, żeby tak skrzywdzić, tak wspaniałą i wrażliwą osobę. - warknąłem cicho.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz