- Przepraszam... nie chciałem narozrabiać, wyślizgnęło mi się z pyska... tak przy okazji jest to strasznie niedobre. - prychnąłem. - Zaraz to posprzątam, nie gniewaj się... - cofnąłem się kilka kroków i spojrzałem na nią przepraszająco.
Ta złapała się za głowę i usiadła na ziemi, zapiszczałem cicho.
- Nie jest aż tak źle... -stwierdziłem - Tylko nie krzycz.- zakryłem oczy łapami.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz