Nagle urwał mi się trop, ale zostały ślady. One natomiast zniknęły gdy zaczęła się szosa, pobiegłem wzdłuż niej, skończyła się w lesie.
~*~
Dopiero po kilku godzinach, udało mi się ponownie odnaleźć zapach Rose. A konkretnie przy starych bunkrach, zszedłem na dół, nagle usłyszałem płacz. Pobiegłem w tamtym kierunku i ją zobaczyłem... najpierw, upewniłem się czy nikogo tu nie ma a później podbiegłem do niej. Miała kilka siniaków na twarzy i rękach...
- Rose, co te bydlaki ci zrobiły. Chodźmy stąd, widziałem jak odjeżdżali, musimy iść. - powiedziałem przyciszonym głosem.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz