Pies przysunął miskę w moją stronę. Spojrzałam na nią. Nie wyglądało to tak apetycznie jak na początku, ale cóż?
- Jack, dziękiuję, jednak ja nie chcę jeść. -spojrzał na mnie krzywo- Nie brzydze się, ludzie są bardziej obrzydliwsi, tylko po prostu nie jestem głodna, jutro coś zjem.
Pies szczeknął głośno i przysunął bliżej miskę.
- Cicho, mój ojciec nie może się dowiedzieć, że tu jesteś. Wiesz jakaby awantura była?
Jack spojrzał na mnie i zrobił słodkie oczka. Natychmiast się od niego odwróciłam.
- Nie proszę, nie rób mi tego. -jęknęłam, po chwili spojrzałam na psa, a on dalej swoje- Oj dobra, idę po łyżeczkę.
Mogę przysiądz, że Jack wykrzywił pysk, w coś na wzór triumfalnego uśmiechu.
~*~
Kiedy miska była pusta odstawiłam ją na stolik.
- Dobra, przygotuję Ci posłanie. Zostaniesz tu na noc.
- Dobra, przygotuję Ci posłanie. Zostaniesz tu na noc.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz