~*~
Wziąłem tabletki, które kilka miesięcy temu przepisał mi psycholog... chyba wziąłem ich o jedną czy dwie za dużo, ponieważ dziwnie się czułem. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi, ruszyłem w ich kierunku, obijając się o ściany. Był to listonosz, a ja głupi myślałem że Rose.
- Dobrze się pan czuje? - spytał podając mi listy.
- Tia. - mruknąłem i wziąłem je od niego.
Wszystko zaczęło mi się rozmazywać, zamknąłem drzwi i położyłem się na podłodze, zaczęło mi się kręcić w głowie. Zakryłem oczy dłońmi.
~*~
Gdy trochę mi przeszło, napisałem list. Nie byłem pewien, czy ktoś go odczyta...
"To byłoby na tyle... wszystko musi się kiedyś skończyć. Na mnie też przyszedł czas. Po prostu... to wszystko mnie przerosło. Chciałem jedynie powiedzieć, NIGDY CIĘ NIE ZDRADZIŁEM ROSE! Nawet mi to przez myśl nie przeszło, w życiu bym ci tego nie zrobił... ale kto by mi uwierzył.
Kocham cię, Maks."
Wstałem, poszedłem do sypialni. Z szuflady wyciągnąłem swój służbowy pistolet i jeden nabój. Naładowałem ją i wszedłem do sypialni. Spojrzałem na szafkę, na której były zdjęcia... Alex i ja, mama, moja drużyna... no i ja oraz Rose. Czy się bałem? Nie. Straciłem już wszystko, wszystkich którzy byli dla mnie ważni. Nie miałem już po co i dla kogo żyć. Zacisnąłem dłoń z listem, patrzałem na zdjęcia, moje oczy były puste... gdy po moich policzkach spłynęły łzy, przyłożyłem broń do głowy. Miałem właśnie pociągać za spust, kiedy nagle...
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz