- Jest okej, ale... będziemy siedzieć? Trzeba to jakoś urozmaicić. - zastanowił się chwilę. - Wiem! - wskazał palcami na mnie. - Klify.
- To tu są klify? - Mike zmrużył lekko oczy.
- No nie do końca klify, ale tak to wygląda.
Wszyscy się zgodzili.
- Aaa, przyprowadzimy swoje dziewczyny żebyś nie czuła się niezręcznie w towarzystwie samych facetów. - mrugnął Mike.
Odjechali a my zostaliśmy sami. Dziewczyna złapała mnie za ramiona.
- Muszę przyznać, do twarzy ci w mundurze. - uśmiechnęła się.
Odwzajemniłem gest i złączyłem nasze usta w pocałunku.
Rose?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz