środa, 22 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Jack? Właściwie nie najgorsze, może być, przyzwyczaję się. Zamerdałem lekko ogonem i położyłem łapę na jej kolanie, dając znak, że mi odpowiada takie imię. Gdy mnie wytarła, mogłem przystąpić do jedzenia. Byłem strasznie głodny, a to było takie pyszne... jednak nie jadłem jak dzika świnia. Nagle zdałem sobie z czegoś sprawę. Przecież to jej obiad, ona nic nie zjadła... podniosłem głowę i spojrzałem na nią ukradkiem, przyglądała się mi. Przysunąłem nosem miskę koło niej.
- Zjedz, nie ośliniłem za bardzo. - uśmiechnąłem się w duchu.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz