środa, 22 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

Usiadłem i ziewnąłem, tak, tak, to była mama... dziewczyna spojrzała na mnie rozbawiona, pochyliła się lekko i wyciągnęła ręce w moją stronę, podszedłem do niej i pozwoliłem się głaskać. Było to nawet przyjemne...
- Może będziesz mógł u mnie zostać, w końcu od dłuższego czasu namawiam mamę na psa... - ponownie zawołała swoją mamę.
Zastrzygłem uszami i oparłem pysk o jej kolana.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz