czwartek, 23 czerwca 2016

Od Maksa do Rose

- Plecy mnie bolą od tej podłogi. - powiedziałem kierując wzrok na nią.
Nagle usłyszeliśmy dźwięk tłuczonego szkła, dziewczyna wzdrygnęła się a ja cicho warknąłem. Nagle wszelkie krzyki ucichły, słychać były delikatne kroki po schodach i trzaskanie drzwiami, ponownie spojrzałem na Rose, wyglądała na smutną. Musnąłem jej rękę.
***
Rose poszła do szkoły, gdy wychodziła widziałem, że jest smutna. Ostatnio dość często była smutna, chciałem ją jakoś rozweselić... zeskoczyłem z łóżka, skoczyłem łapami na klamkę tym samym otwierając sobie drzwi. Pobiegłem do kuchni, skoczyłem przednimi łapami na szafkę, mama dziewczyny przygotowywała dla niej obiad. Dostałem kawałek mięsa.
- Jack, nie mam czasu. Rose zaraz kończy, a ja muszę iść do pracy. Szkoda że nie umiesz gotować. - westchnęła.
Wybiegłem z domu, gdy przechodziłem obok stoiska z kwiatami, dyskretnie wziąłem jedną różę i poszedłem pod szkołę.
Usiadłem przed bramą, chwilę później zadzwonił dzwonek. Rose wyszła chyba na końcu, wyszły za nią jakieś dziewczyny, wyzywające ją. Zmarszczyłem brwi, debilki. Chętnie bym im rozszarpał te torebeczki. Gdy mnie zobaczyła, lekko się zdziwiła, przyśpieszyła krok.
- Jack? Co ty tu robisz? - kucnęła koło mnie.
Dałem jej różę, trochę się ukułem w język, ale dało się wytrzymać.
- Przyszedłem po ciebie, pomyślałem że zrobię ci niespodziankę i wrócimy razem do domu. Łada róża? Nie bądź już smutna i nie słuchaj tych idiotek. - powiedziałem machając ogonem.

Rose?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz