środa, 22 czerwca 2016

Od Rose do Maksa

Zanim otworzyłam portfel, Jack chwycił go, zabrał mi i wrzucił pod szafę.
- Jack. Czyś Ty oszalał? Chłopcze, za co ja Ci teraz kupię obrożę, smycz, zabawki, szampon, szczotkę, miski jedzenie? Nie pomyślałeś o tym?
W sumie i tak nie kupiłabym mu tego wszystkiego teraz, bo nie mam tyle oszczędności. No ismycz możnabybyło skreślić z listy. Jack potrafi grzecznie chodzić bez niej. Wstałam z łóżka i wsunęłam rękę pod szafę.
- Aż Ty szprotko. -powiedziałam i zaczęłam się śmiać z nowej ksywki dla Jacka.
Po chwili się opanowałam.
- Przepraszam, jeszcze pomyślisz, że jestem jakąś psychopatką. Ja po prostu, nigdy nie miałam komu wymyślać przezwisk i w ogóle nikogo nie miałam, oprócz mamy.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz